Próbuję wszystko poukładać sobie w głowie, to boli ale powoli odzyskuję jakąś świadomość.
Świadomość która dobija mnie, która uświadamia mi że tak naprawdę nie mam nic..
że jestem tu sama, wokół tylko cztery ściany
że gdyby mnie nie było , może nikt by nie uronił łzy
bo przecież nikt nie jest niczego wart,nawet jednej pierdolonej kropli z oczu..
dotyka nas samotność dopiero wtedy gdy otacza nas tylko znajome otoczenie tzw.swój własny kąt, swój pokój..tylko tu wiemy że jesteśmy bezpieczni że nikt nie zepsuje nam kontaktu z samotnością.
a co z bólem ? to już nie boli , da się przyzwyczaić.
czasami tylko zatapiamy się w świecie wyobraźni , dławiąc się wspomnieniami
cierpimy po cichu .....
tak cicho że nikt nas nie usłyszy
nikt..
nikt!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz